Wydarzenia

Klub

Sezon 2010/2011

Historia

Młodzież

Inne

kalendarz 2010 baltyk gdynia

dmuchany zamek, dmuchane zabawki, wynajem dmuchanych zabawek, wypożyczalnia

monografia klubu Bałtyk Gdynia

koszulki piłka nożna bałtyk gdynia

proporczyki piłka nożna bałtyk gdynia

 koszulki piłka nożna bałtyk gdynia

 minikoszulki piłka nożna bałtyk gdynia

Relacje - czerwiec 2008

7.06.2008 Damno: Polonez Bobrowniki - BAŁTYK 1:4 (0:3)

0:1 KUDYBA (1), 0:2 PATALAN (10), 0:3 KUDYBA (26), 0:4 KUDYBA (73-karny), 1:4 Ciemniewski (86)

Sędzia: Okoń. Żółta kartka: Rubinowicz.

BAŁTYK: Grubba - KRZEMIŃSKI (52 KUSS), LITWINKO, Martyniuk, Klemczyk – Pięta, Pietrzyk, Widzicki, Czuk (46 PETA) - Kudyba, Patalan (65 Wierzchołowski). TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel, Stępień, Kozerkiewicz.

Nasz zespół jechał do Damna z nadzieją, że lider z Pucka polegnie w Bytowie, lecz - jak się okazało - była to nadzieja próżna, ponieważ piłkarze Bytovii nie zamierzali zrobić krzywdy Zatoce, a w II połowie wręcz unikali gry, by przypadkiem nie zbliżyć się do pola karnego gości... Kto był na tym meczu, ten wie i będzie pamiętać. Biało-niebiescy jednak dobrze wiedzieli, że pretensje o 2. miejsce mogą mieć tylko do siebie, a w Bobrownikach nie zamierzali potknąć się jak wcześniej w nieodległym Słupsku. Zegarek Filipa Żemojtela miał wskazywać 36. sekundę, gdy strzałem z 7-8 m lewą nogą w krótki róg Kudyba zrobił użytek z 30-metrowego podania Martyniuka. W tym sezonie to zdecydowanie najszybciej zdobyta bramka przez Bałtyk. W 73 min, gdy "Kudi" skutecznie wykonał rzut karny podyktowany za raczej wątpliwy faul na Wierzchołowskim, doczekaliśmy się na smutny koniec sezonu jeszcze jednej niezwykłości - mianowicie pierwszego w rozgrywkach hat-tricka. Dzięki niemu Darek sięgnął po tytuł króla strzelców.
Mecz z Polonezem nie miał w sobie krzty emocji, a przewaga gdynian - mimo że nie pokazali nic wielkiego - była ewidentna. W I połowie obrońcy gospodarzy, wobec zdecydowanej gry Bałtyku, popełniali masę błędów. W 10 min piłkę w polu karnym przyjął Patalan, strzelił z ok. 12 m i za sprawą rykoszetu od nogi rywala przelobował rezerwowego golkipera Poloneza. W 26 min było już 3:0 po tym jak Kudyba rozegrał z Pietrzykiem akcję na jeden kontakt i wybiegł sam na Mikołajczaka. Tym razem strzelił w długi róg. O II połowie nie ma co pisać. Czekaliśmy na końcowy gwizdek. Szkoda straconego gola, chociaż sam fakt, że wiosną Grubba pozostał niepokonany w 11 z 17 spotkań to niewątpliwy pozytyw rundy rewanżowej (w całym 2007 roku gdynianie ledwie 7 meczów na 33 kończyli na "zero z tyłu").

1.06.2008 Gdynia: BAŁTYK - Czarni Czarne 3:0 (2:0)

1:0 PATALAN (21), 2:0 PIĘTA (24), 3:0 WIERZCHOŁOWSKI (83)

Sędzia: Necel. Żółta kartka: Łazur.

BAŁTYK: Grubba - KRZEMIŃSKI, LITWINKO, Martyniuk (30 Czuk), Klemczyk – Pięta, Pietrzyk, Widzicki, PETA (63 STĘPIEŃ) - Kudyba, Patalan (63 Wierzchołowski). TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel, Styn.

Po raz pierwszy w wyjściowym składzie pojawił się kończący wiek juniora Krzemiński (Zybert i Kuss pauzowali za kartki), natomiast Pietrzyk został przesunięty do II linii, tyle że już po 30 minutach wrócił na środek obrony, bo Martyniuk męczył się z bolącą stopą. Gorące przedpołudnie przy Olimpijskiej nie dostarczyło zbyt wielu emocji. Bałtyk zwyciężył łatwo, wydaje się, że za nisko i zaprezentował jedynie kilka akcji udanych od początku do końca. Przesadna niedokładność przed polem karnym Czarnych marnotrawiła mnóstwo ataków (sam Peta aż 6 razy dał się złapać na spalonym), a jeśli już były okazje, to np. w II połowie 100-procentowe sytuacje psuli: Peta (pudło), Pięta (obrona Schmidta), Stępień (pudło) i Kudyba (pudło). Jedynie w 83 min Wierzchołowski wiedział co zrobić z piłką zagraną przez Piętę z 30. metra w pole karne. Michał sprytnie wymanewrował Schmidta i strzelił do pustej bramki.
Mecz rozpoczął się od szansy Czarnych. W 3 min, za sprawą straty Widzickiego i złego ustawienia Litwinki, Adamowicz otrzymał podanie na wolne pole, jednak jego uderzenie z 16 m Grubba bez problemu podbił nad poprzeczkę. Goście zapamiętali lekcję sprzed roku i do końca bronili się z pełnym zaangażowaniem. Gole jednak musiały paść. Różnica w umiejętnościach była zbyt duża. Pierwsza bramka była po części zasługą Kudyby, który w polu karnym walczył w powietrzu o piłkę najpierw z obrońcą, a potem bramkarzem. Dzięki waleczności "Kudiego" (stracił tytuł najskuteczniejszego na rzecz Siemaszki) futbolówka poleciała na skraj "16", prosto pod nogi Patalana, który wolejem i chyba po rykoszecie skierował ją do siatki. Trzy minuty później Peta wykonywał rzut rożny. Obrońcy wybili piłkę, którą przejął Pięta. Wojtek spojrzał jak ustawiony jest bramkarz i precyzyjnie, z odpowiednią siłą uderzył lewą nogą z 20 m tuż przy słupku. Profesorskie trafienie, rzec można. Jeszcze przed przerwą kolejne szanse zmarnowali Pięta, Pietrzyk i Peta (słupek), dlatego właśnie żal, że skończyło się skromnie - trzema bramkami.

Pozostałe relacje: