Relacje - sierpień 2006
26.08.2006 Gdynia: BAŁTYK - Start Mrzezino 2:2 (1:1)
0:1 M. Rambiert (26), 1:1 KASZUBA (30), 1:2 M. Rambiert (61-głową), 2:2 KASZUBA (82-wolny)
Sędzia: Sulikowski. Żółte kartki: KNIOCH, JESCHKE - Matyjaszczyk, Pieper.
BAŁTYK: Grubba - Jeschke, Komorowski, Grzesiuk, Knioch (76 STĘPIEŃ) - Styn (58 ZAREMBA), Budziwojski (65 Rzepecki), Martyniuk, Wiszniewski - PETA (58 Król), KASZUBA. TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel, JANICKI, SENWICKI.
Szykowaliśmy się do gry na sztucznej nawierzchni, ponieważ po południu lało i mimo że deszcz ustał dwie godziny przed terminem meczu, boczne boisko GOSiR fragmentami było "zatopione". Trener gości, akurat mających głośne kłopoty z weryfikacją własnego boiska, Stefan Srok czujnie zerkał na niedostatki "klatki" i sprawił, że również arbiter przyjrzał się uważnie zapisom w dokumencie weryfikacji sztucznego boiska. Aż wreszcie usłyszeliśmy, że gramy na trawie albo wcale... Przed pierwszym gwizdkiem nasz prezes oraz kibice serdecznie powitali Daniela Dubickiego, napastnika Startu.
Warunki gry sprzyjały dobrze czującym się w kontrataku przyjezdnym. Gra dołem i atak pozycyjny były prawie niemożliwe, lecz i tak przewaga była po stronie gdynian. Brakowało tylko wykończenia. Jednak rywale kąsali i dwa razy zrobili to bardzo boleśnie. W 26 min wyszli z zabójczą kontrą, którą rozpaczliwymi wślizgami - już w obrębie pola karnego - próbowali przerwać Grzesiuk z Komorowskim, jednak futbolówka jakby chciała koniecznie trafić pod nogi niewielkiego wzrostem M. Rambierta i to on skierował ją do pustej bramki. Drugi cios przyjęliśmy po godzinie gry. Po rzucie rożnym stojący przy bliższym słupku Dubicki przepuścił piłkę, która przeleciała przez całe pole bramkowe. Błąd z rodzaju wielbłądów! Na dalszym słupku czekał już M(ały) Rambiert.
Na pierwszego gola Bałtyk zareagował błyskawicznie. Kaszuba dobił z bliska uderzenie Wiszniewskiego z 14 m w słupek. Gola na 2:2 okupiliśmy nerwowym wyczekiwaniem. W końcówce nasz zespół grał już ultraofensywnie. Wyrównanie padło jednak - trochę niespodziewanie - z rzutu wolnego z boku "16". Golkiper Startu popełnił błąd przepuszczając płaski i niezbyt mocny, aczkolwiek sprytny strzał Kaszuby. W 86 min mieliśmy prawo domagać się "jedenastki" za faul na Stępniu, a w doliczonym czasie zamarliśmy, bo w polu karnym Jeschke zatrzymywał wślizgiem biegnącego na Grubbę Dubickiego. Wślizg był idealny. Zaś remis koniec końców zasłużony. Bodaj wszyscy na trybunach docenili charakter biało-niebieskich. Burza braw nie była za darmo.
23.08.2006 Rumia: Orkan - BAŁTYK 1:2 (1:1)
1:0 D. Hebel (19-wolny), 1:1 KASZUBA (32), 1:2 KASZUBA (48)
Sędzia: Okoń. Żółte kartki: Malinowski, Ziemak, Freiberg, Siemaszko - KNIOCH, MARTYNIUK, RZEPECKI (2x), BUDZIWOJSKI. Czerwona: RZEPECKI (90).
BAŁTYK: Grubba (43 Żemojtel) - Jeschke, Komorowski, Grzesiuk, Knioch - Styn, Budziwojski, Martyniuk, Wiszniewski (62 SENWICKI) - PETA (62 Król, 66 Rzepecki), KASZUBA. TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: ZAREMBA.
Znowu mecz z liderem, zarazem - wobec poczynionych latem licznych transferów - poważnym kandydatem do awansu. Na tle biało-niebieskich Orkan nie potwierdził aspiracji, w II połowie wypadł wręcz jak ubogi krewny. Rosiński (jeden z sześciu wychowanków Bałtyku w kadrze rywala), za którym wciąż wzdycha wielu fanów SKS (w poprzednich dwóch sezonach zdobył dla nas 38 goli), wszedł na boisko dopiero w 65 min i nic nie wniósł do gry. Nasz zespół zwyciężył, imponując wybieganiem i przygotowaniem fizycznym, ale prestiżowy, wyjazdowy sukces miał wysoką cenę.
Krótko przed przerwą Grubba zderzył się z Ł. Heblem i - nie chcąc powtórzyć błędu z wiosennego meczu z Rodłem, gdy po kontuzji został między słupkami i przepuścił gola - zasygnalizował konieczność zmiany. Natomiast w 62 min, zaledwie kilkadziesiąt sekund po wejściu na murawę, Król zderzył się w pojedynku główkowym z Malinowskim. Obaj gracze krwawili i musieli zejść. Po meczu Łukasz pojechał do szpitala, gdzie założono mu cztery szwy na łuku brwiowym. Końca gry nie doczekał również jego zmiennik. Rzepecki zobaczył żółte kartki za niesportowe zachowanie i niegroźny faul. Wbrew pozorom (razem 10 kartek) mecz na szczycie nie był wcale brutalny... A cały nasz pech zaczął się w 19 min, gdy po uderzeniu D. Hebla z rzutu wolnego z ok. 23 m piłka odbiła się od stojącego w murze Grzesiuka i zmyliła bramkarza.
Obie bramki dla Bałtyku zdobył Kaszuba. Najpierw, strzałem w długi róg, pięknie zwieńczył świetne zagranie Kniocha, a 3 min po przerwie sprytnie przystawił nogę do dośrodkowania Budziwojskiego z rzutu wolnego z boku pola karnego.
20.08.2006 Gdynia: BAŁTYK - Powiśle Dzierzgoń 1:0 (1:0)
1:0 PETA (38-głową)
Sędzia: P. Cwalina. Żółte kartki: KOMOROWSKI - Makowski, D. Mioduński.
BAŁTYK: Grubba - Jeschke, Komorowski, Grzesiuk, Knioch - Styn (64 ZAREMBA), Budziwojski, Martyniuk, Wiszniewski (64 SENWICKI) - PETA (81 Rzepecki), KASZUBA (64 Król). TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel, JANICKI, STĘPIEŃ.
Spotkanie z liderem, który pierwsze dwa mecze wygrał do zera, zapamiętamy z pewnością z powodu debiutu pozyskanego z Legnicy Zaremby (20-latek przyjechał do Trójmiasta na studia) oraz powrotu Króla po czterech sezonach spędzonych w Redzie. Najlepszy piłkarz Orląt i czołowy snajper IV ligi jest przecież wychowankiem Bałtyku, lecz - co smutne - dziś jedynym w kadrze z wielce obiecującego na przełomie tysiącleci rocznika 1983. Obaj młodzieńcy wybiegli na boisko w II połowie, w momencie, gdy biało-niebiescy potrzebowali pomocy, bo dążące do remisu Powiśle osiągnęło przewagę. Aczkolwiek zespół z Dzierzgonia nie potrafił stworzyć tzw. stuprocentowej sytuacji.
Ozdobą gry było trafienie Pety, który świetnie wyskoczył szczupakiem do dośrodkowania szarżującego prawą stroną Budziwojskiego.
12.08.2006 Pelplin: Wierzyca - BAŁTYK 2:2 (1:1)
0:1 PETA (42), 1:1 Buława (44), 1:2 STYN (54), 2:2 Rutkowski (90)
Sędzia: Grabowski. Żółte kartki: Rutkowski, Borowski - GRZESIUK, PODGÓRNIAK.
BAŁTYK: Grubba - Jeschke, Komorowski, Grzesiuk, Knioch - Styn, Budziwojski (66 Podgórniak), Martyniuk, Wiszniewski (62 SENWICKI) - PETA (73 STĘPIEŃ), KASZUBA (81 Rzepecki). TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel, JANICKI.
Pierwszy w sezonie poważny sprawdzian gdynian, niewiele zabrakło do oceny celującej. W doliczonym czasie Rutkowski, ongiś czołowy napastnik ligi, silnie strzelając w długi róg wykorzystał sytuację sam na sam. Nie potrafiliśmy utrzymać piłki z dala od własnego pola karnego... Co prawda wcześniej, od stanu 1:2 Wierzyca, jeden z kandydatów do awansu, zaprzepaściła bodaj cztery bardzo dobre okazje (na nasze szczęście, to nie był dzień supersnajpera, Borowskiego), lecz wbrew pozorom to nie miejscowi, a Bałtyk - i to od początku - nadawał ton grze. Śmiało można postawić tezę, że główną przeszkodą dla naszej drużyny była zalana murawa. Ileż to razy, po skutecznym odbiorze piłki, ataki biało-niebieskich powstrzymywały zdradzieckie kałuże. Od trafienia najlepszego na boisku Styna, który efektownym wolejem w pełnym biegu zrobił użytek z 40-metrowego zagrania Grzesiuka, można było pokusić się o trzeciego, rozstrzygającego gola...
Bramka na 1:0 padła po wrzutce Budziwojskiego z rzutu wolnego z boku "16". Zamykający akcję Peta z bliska wepchnął piłkę do siatki. To jego pierwszy gol w IV lidze. Tuż przed przerwą wyrównał Buława w ogromnym zamieszaniu powstałym po rzucie rożnym.
To był ostatni mecz Bałtyku z udziałem Podgórniaka, odsuniętego od składu z przyczyn niezwiązanych ze sportem, aczkolwiek jego słaba forma również nie pozostała niezauważona.
6.08.2006 Starogard Gdański: Wierzyca - BAŁTYK 0:2 (0:1)
0:1 MARTYNIUK (6), 0:2 KASZUBA (61)
Sędzia: Kobylarz. Żółta kartka: Draszanowski.
BAŁTYK: Grubba - Jeschke, Komorowski, Martyniuk, Knioch - Styn (60 STĘPIEŃ), Podgórniak (56 SENWICKI), Budziwojski (56 Grzesiuk), Wiszniewski (67 Rzepecki) - PETA, KASZUBA. TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel, JANICKI.
Inauguracja mogła, nawet powinna, być jeszcze bardziej okazała. Drastycznie odmłodzeni podczas przerwy letniej gospodarze nie przypominali drużyny, która była wicemistrzem IV ligi. Pierwszy gol padł po dośrodkowaniu Budziwojskiego z rzutu rożnego (wolej Martyniuka z 6 m), w drugiej bramce udział miał Grzesiuk, który dalekim wykopem uruchomił pozostającego na desancie Kaszubę. Gdyby nasi nastoletni napastnicy wykazali więcej zimnej krwi, skończyłoby się na 4-5 golach. Ale, jak się miało wkrótce okazać, Olek i Kuba dopiero wstrzeliwali się...
W 56 min trener dokonał podwójnej zmiany, która utrwaliła wyjściową "11" na dłuższy czas.
Przede wszystkim na środku obrony Grzesiuk zluzował Martyniuka, który dzięki temu mógł przejść na optymalną dla niego pozycję w II linii. Na pewno miłą niespodzianką okazał się fakt, że z powodzeniem na bokach obrony odnaleźli się Jeschke i Knioch, defensorzy z konieczności.
Po meczu, a przed obiadem w Trąbkach Wielkich, szybki chrzest przeszedł debiutant i najmłodszy w
zespole Stępień. Rzepecki, nie wiedzieć czemu, jakoś uchronił się przed klapsami.
Poza tym po 10-miesięcznej przerwie (pobyt w Anglii) biało-niebieski trykot założył Komorowski.

































