Wydarzenia

Klub

Sezon 2010/2011

Historia

Młodzież

Inne

kalendarz 2010 baltyk gdynia

dmuchany zamek, dmuchane zabawki, wynajem dmuchanych zabawek, wypożyczalnia

monografia klubu Bałtyk Gdynia

koszulki piłka nożna bałtyk gdynia

proporczyki piłka nożna bałtyk gdynia

 koszulki piłka nożna bałtyk gdynia

 minikoszulki piłka nożna bałtyk gdynia

Relacje - październik 2006

28.10.2006 Gdynia: BAŁTYK - Czarni Pruszcz Gdański 1:1 (0:1)

0:1 Malinowski (15-wolny), 1:1 KASZUBA (89)

Sędzia: Jankowicz. Żółte kartki: GRZESIUK - Urbański, Stasiuk, Malinowski (2x). Czerwona: Malinowski (88).

BAŁTYK: Grubba - Komorowski, Martyniuk, Grzesiuk, SENWICKI - Melaniuk (67 ZAREMBA), Budziwojski (56 TOMASZEWSKI), KASZUBA, Wiszniewski (46 STĘPIEŃ) - PETA (67 Rzepecki), Król. TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel, JANICKI.

Identyczna "jedenastka" jak w Czarnem, więc kto oglądał zwycięski mecz z beniaminkiem,  nie powinien się dziwić, że biało-niebiescy rozpoczęli słabo. To jednak nie efekt jakiejś zapaści czy kryzysu, a zwyczajnie pochodna braku doświadczenia i umiejętności. Nawet ze świadomością niedostatków obecnej kadry SKS nie mamy jednak wątpliwości, że nasi piłkarze, regularnie przecież trenujący, powinni pokonać zespół z Pruszcza, do niedawna uchodzący za outsidera. Kiedy jednak rywal - nieważne czy przypadkowo, nieważne czy zasłużenie - obejmie prowadzenie i zacznie bronić się 8-9 zawodnikami, Bałtyk ma twardy orzech do zgryzienia. W końcówce w składzie gdynian było pięciu młodzieżowców (w tym trzech juniorów), a ogólnie aż ośmiu graczy poniżej 24. roku życia, z których żaden nie grał - pomińmy epizody Zaremby i Rzepeckiego w III lidze - na wyższym szczeblu. Już ten  fakt przekłada się na grę gdynian, a jest jeszcze wiele innych, np. brak lidera z prawdziwego zdarzenia. Można narzekać na wynik, bo rozczarowanie jest powszechne, ale cieszmy się z uratowanego punktu. To już piąty mecz tej jesieni, w którym podopieczni Jastrzębowskiego potrafili skutecznie walczyć do końca.
Do momentu świetnego uderzenia Malinowskiego z rzutu wolnego z 18 m Bałtyk śmiało mógł prowadzić, lecz szanse zaprzepaścili Król i Peta. A potem - aż do ostatniego gwizdka - oglądaliśmy klasyczne bicie głową w mur z rosnącym ryzykiem wstrząsu, tzn. z ryzykiem kontry Czarnych na 0:2. Goście jednak byli za słabi, aby wykorzystać swoje szanse. Tymczasem do nas uśmiechnęło się szczęście. Winsztal, golkiper przyjezdnych, "wypluł" piłkę po strzale Grzesiuka zza linii "16" i wprawdzie odbił poprawkę Rzepeckiego (powrót Rafała do gry po 6 kolejkach, ale już tylko na chwilę)), lecz wobec kolejnej dobitki Kaszuby - z 10 m pod poprzeczkę - był bezradny. I jeszcze w doliczonym czasie mogliśmy zdobyć zwycięskiego gola, jednak Grzesiuk wybrał zły wariant...

21.10.2006 Czarne: Czarni - BAŁTYK 0:2 (0:0)

0:1 WISZNIEWSKI (58), 0:2 KRÓL (65)

Sędzia: Tyda. Żółte kartki: Bęben (2x) - SENWICKI. Czerwona: Bęben (81)

BAŁTYK: Grubba - Komorowski, Martyniuk, Grzesiuk, SENWICKI (46 JANICKI) - Melaniuk, Budziwojski, KASZUBA, Wiszniewski - PETA, Król. TRENER: Jastrzębowski.  Na ławce: Żemojtel, STĘPIEŃ, ZAREMBA.

Z wąską rezerwą - bez niedysponowanych Styna i Tomaszewskiego - Bałtyk poradził sobie z beniaminkiem, aczkolwiek przez długi czas nasz zespół miał niezrozumiałe kłopoty. Czarni, też osłabieni brakiem kilku czołowych graczy, okazali się bowiem słabiutkim zespołem, grającym futbol bardziej podwórkowy niż ligowy, a przy tym ok. 70 min wyraźnie opadli z sił. W efekcie zwycięstwo biało-niebieskich powinno być dużo bardziej okazałe. Żal okazji zmarnowanych od 65 min (m.in. Peta, Kaszuba, Wiszniewski, Melaniuk i Król), choć trzeba powiedzieć, że w 70 min uratowała naszych poprzeczka po "główce" jednego z gospodarzy z 10 m.
I połowa była udana dla Czarnych (byli bliżsi prowadzenia), więc po przerwie wykazali więcej odwagi w atakach. I zostali skarceni. W 58 min szarżujący prawą flanką Melaniuk dośrodkował, obrońca odbił piłkę głową, ale z lewej strony zamykał akcję Wiszniewski, który w pełnym biegu zdecydował się na strzał z woleja. Śliczna bramka, pierwsza autorstwa Przemka w sezonie. W 65 min Król z dużym spokojem wykorzystał sytuację sam na sam po prostopadłym zagraniu Pety. Na koniec odnotujmy 45-minutowy występ Janickiego, pierwszy tak znaczący w IV lidze. Tomek zmienił swojego rówieśnika, Senwickiego, ponieważ Michałowi groziła druga żółta kartka. Następny z 18-latków, Kaszuba, nazajutrz miał pojechać na trzydniowe testy do Amiki Wronki, ale przegrał z grypą.

15.10.2006 Gdynia: BAŁTYK - Orzeł Trąbki Wielkie 3:1 (3:1)

1:0 KASZUBA (6), 2:0 KASZUBA (19-głową), 2:1 Mierzejewski (20), 3:1 GRZESIUK (42)

Sędzia: Necel. Żółte kartki: MELANIUK - Piotrowski

BAŁTYK: Grubba - Komorowski, Martyniuk, Grzesiuk, SENWICKI - Melaniuk, Budziwojski (72 Wiszniewski), KASZUBA, Styn (89 JANICKI) - PETA (68 STĘPIEŃ), Król (78 ZAREMBA). TRENER: Jastrzębowski.  Na ławce: Żemojtel, TOMASZEWSKI.

Znowu linia defensywna w zmienionym ustawieniu, ponieważ Tomaszewski cierpiał z powodu zęba mądrości i nie czuł się najlepiej. Stąd na prawej stronie pojawił się Komorowski. Koniec końców tym razem obrońcy spisali się całkiem nieźle, Martyniuk może nawet zaliczył najlepszy występ w rozgrywkach. Jak się okazało, kombinowane biało-niebiesko-czerwone stroje (skierowana do Orła prośba trafiła w próżnię) były fartowne.
Wreszcie mecz ułożył się po naszej myśli, biało-niebiescy szybko objęli prowadzenie, i to dwubramkowe, chociaż po efektownym uderzeniu Mierzejewskiego z ok. 25 m przez moment towarzyszyło nam uczucie niepewności. Albowiem Orzeł, w przeciwieństwie do większości drużyn goszczących na naszym boisku, grał do przodu. Jednak mimo że w II połowie beniaminek osiągnął optyczną przewagę, uważnie i aktywnie broniący się gdynianie nie dopuścili do choćby jednej sytuacji, w której Grubba byłby w poważnych opałach. Za to należy się drużynie plus. Zarazem zapisaliśmy duży minus za brak precyzji w rozgrywaniu kontrataków. Okazji do kontry było, lekko licząc, dziesięć - wszystkie mniej lub bardziej zostały zepsute. Najbliżej podwyższenia na 4:1 był Król - po dośrodkowaniu Pety - ale 18-letni golkiper Orła, Oszmaniec, instynktownie odbił piłkę.
Wszystko co ważne działo się więc w I połowie. Pierwszy gol padł w zamieszaniu powstałym po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z boku pola karnego. Najpierw Martyniuk, potem Styn próbowali uderzyć w tłoku, aż wreszcie piłka trafiła pod nogi Kaszuby i on z zimną krwią strzelił z 7 metrów. Tym samym nasz najlepszy strzelec przerwał serial 5 spotkań bez gola. W 19 min obchodzący 31. urodziny Budziwojski dośrodkował z kornera na głową Martyniuka, ten zgrał piłkę na środek, a tam świetnie wyskoczył do "główki" Kaszuba. To był telewizyjny gol. Ale wydarzeniem niedzielnego przedpołudnia było trafienie Grzesiuka - lewą nogą z 25 m w samo "okienko". Do przerwy mecz był bardzo dobry i śmiało mogło być 4:2, nawet 5:2.

8.10.2006 Wejherowo: GKS Luzino - BAŁTYK 3:1 (3:0)

1:0 Rytlewski (17-głową), 2:0 Hartman (20), 3:0 Unton (37), 3:1 MARTYNIUK (77-głową)

Sędzia: Tyda. Żółte kartki: GRUBBA, PETA

BAŁTYK: Grubba - TOMASZEWSKI, Komorowski, Martyniuk, SENWICKI - Melaniuk (46 STĘPIEŃ), Budziwojski, KASZUBA, Styn - PETA (62 Wiszniewski), Król. TRENER: Jastrzębowski.  Na ławce: Żemojtel, JANICKI, ZAREMBA.

Akurat przeciwko mocnemu kadrowo beniaminkowi nasz trener musiał wystawić najmłodszą - jak dotąd - "jedenastkę", z czterema młodzieżowcami. Na bokach obrony z konieczności zagrali Tomaszewski z Senwickim (obaj młodzieńcy dopiero po raz drugi w sezonie wybiegli w podstawowej "11"), bo Grzesiuk akurat postawił na inne sprawy. Niedostatki kadrowe w tyłach (pamiętajmy o kontuzji Jeschke i wyjeździe Kniocha), a także anormalne warunki gry nie mogą jednak całkowicie usprawiedliwiać licznych "wielbłądów". W rzęsistym deszczu, który zamienił i tak fatalną murawę w bagno, nasi obrońcy zwyczajnie oddali rywalom punkty. Szczególnie trzecia bramka dla GKS, sprezentowana Untonowi (granie obrońców w poprzek boiska to zły nawyk) wołała o pomstę do nieba.
Inna sprawa, że gospodarze znacznie lepiej poruszali się na napstrzonej pułapkami nawierzchni, a przy tym rozumieli, że w takich warunkach nie wolno kombinować. Grali prosto, a konkretnie. Być może - nie, raczej na pewno! - wydarzenia potoczyłyby się inaczej, gdyby w 1 min Peta, a w 4 min  Melaniuk mieli ciut więcej szczęścia. Bo to Bałtyk zaczął od groźnych ataków, ale szkopuł w tym, że nie wykorzystał swej szansy. Honorowy gol padł po dośrodkowaniu Kaszuby z rzutu wolnego.

Pozostałe relacje: