Wydarzenia

Klub

Sezon 2010/2011

Historia

Młodzież

Inne

kalendarz 2010 baltyk gdynia

dmuchany zamek, dmuchane zabawki, wynajem dmuchanych zabawek, wypożyczalnia

monografia klubu Bałtyk Gdynia

koszulki piłka nożna bałtyk gdynia

proporczyki piłka nożna bałtyk gdynia

 koszulki piłka nożna bałtyk gdynia

 minikoszulki piłka nożna bałtyk gdynia

Relacje - listopad 2007

18.11.2007 Gdynia: BAŁTYK - Polonez Bobrowniki 7:1 (6:0)

1:0 WIDZICKI (25), 2:0 KUDYBA (25), 3:0 PATALAN (29), 4:0 PATALAN (33), 5:0 KUŹMIŃCZUK (37), 6:0 STYN (39-głową), 7:0 KUDYBA (59-głową), 7:1 Zagórowski (83)

Sędzia: Kuczkowski. Żółta kartka: Jarowski.

BAŁTYK: Grubba - Klemczyk, LITWINKO (60 Król), Martyniuk, ZYBERT (60 STĘPIEŃ) – Czuk (60 KOZERKIEWICZ), Widzicki, Kuźmińczuk, STYN - Kudyba, Patalan (83 SUMIONKA). TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel.

Jesienne zakończenie wypadło bardzo okazale, bo i wynik najwyższy w sezonie, i kibice zadowoleni (po ostatnim gwizdku urządzili krótki pokaz fajerwerków), i pogoda zaskakująco przyjazna. A gra na boisku ze sztuczną nawierzchnią była tyleż atutem biało-niebieskich (preferowała umiejętności czysto piłkarskie), ile koniecznością, ponieważ murawa "A" była niczym gąbka. Poza tym część placu ciągle pozostawała pod śnieżną kołdrą.
Od początku przewaga Bałtyku była przygniatająca. Kudyba w 3 min, Widzicki (4), Styn (5), Zybert (8), Patalan (9 i 16) byli bliscy zdobycia bramki, jednak albo pudłowali, albo przytomnie interweniował Bąk. Zasadniczo w I połowie 90 procent czasu gry spędziliśmy na... połowie beniaminka, a procent posiadania piłki niewiele się różnił. Gol był kwestią czasu i kiedy już piłka wpadła do siatki, to prawem serii wpadała sześć razy w ciągu 14 minut! To też rekord sezonu. Podobnie jak liczba rzutów rożnych wykonywanych przez Bałtyk - 17. Przyjemnie oglądało się falowe ataki SKS i, mimo że rywale byli bezradni i chyba przedwcześnie pogodzeni z losem, również im byliśmy wdzięczni za współudział w widowisku, bo nie psuli go faulami, grą na czas, udawaniem, wyrazami frustracji itp. Już w 30 min, z powodu kontuzji, opuścił boisko grający w ataku Rubinowicz, kapitan Poloneza, a jeszcze przed przerwą trener Tadeusz Wanat junior dokonał następnej zmiany, zaś w przerwie kolejne dwie. Między słupkami stanął doświadczony Dworak, jednak to raczej nie korekty w składzie gości, lecz przesadne hamowanie gdynian sprawiło, że rekord Czarnych Czarne (12:1) - przez moment zagrożony (w maju było tylko 5:0 po 45 minutach) - ostatecznie nie został zaatakowany. Żal kilku szans (m.in. Widzicki, Stępień, Kudyba), szkoda, że zmiennicy nie podkręcili tempa i że w 83 min jedna z nielicznych akcji Poloneza przyniosła mu honorowe trafienie. Atak składny, rywale wymienili kilka podań, jednak bierność naszych obrońców była niezrozumiała. W efekcie passa "Grubego" (376 minut na czysto) dobiegła końca. A tak padały bramki dla nas...
1:0 - Klemczyk wyrzuca piłkę z autu do Widzickiego, który wbiega do środka i sprzed linii 16 m strzela lewą nogą nie do obrony. 2:0 - Widzicki strzela z ponad 20 m, tyle że uderzenie blokują stojący w polu karnym Patalan z Kudybą. Ten drugi opanował piłkę i skierował ją do siatki. 3:0 - po błędzie bramkarza Patalan dobija z bliska strzał Kuźmińczuka z ok. 25 m. 4:0 - z kilku metrów Patalan wepchnął piłkę do bramki po świetnym dograniu Styna z lewej flanki. Można rzec, że "Pati" dostał od Bąka i Radka dwa piękne prezenty na 30. urodziny (od kibiców było "Sto lat"). 5:0 - obrońcy przerwali akcję Widzickiego, lecz przejął piłkę Kuźmińczuk, dwoma dryblingami przygotował sobie pozycję do strzału i z ok. 20 m przymierzył aż miło. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka. 6:0 - "główka" Styna (przelobował Bąka) po dośrodkowaniu Kuźmińczuka. 7:0 - wrzutka Klemczyka i "główka" Kudyby, który na 10. metrze uprzedził Dworaka. To 13. gol "Kudiego", wicelidera strzelców. Do najskuteczniejszego Piotrowskiego z Trąbek brakuje mu jednego trafienia.

10.11.2007 Czarne: Czarni - BAŁTYK 0:1 (0:0)

0:1 KUDYBA (90-głową)

Sędzia: Bator. Żółte kartki: Pałubicki - GRZESIUK, PATALAN, ZYBERT.

BAŁTYK: Grubba - Klemczyk, Martyniuk, Grzesiuk (46 Kuźmińczuk), ZYBERT - Czuk (66 KOZERKIEWICZ), LITWINKO, Widzicki, Styn - Kudyba, Patalan (66 Król). TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Żemojtel, Sumionka, Stępień.

Gdy patrzy się na grę piłkarzy z Czarnego, na ich umiejętności indywidualne, względnie ich brak, można pomyśleć, że i tak uzbierali dotąd sporo punktów, ale na szczeblu IV ligi tak już jest, że nawet bardzo słaby przeciwnik potrafi napytać biedy faworytowi. Dosłownie zabrakło sekund, abyśmy stracili z outsiderem dwa cenne punkty. Uratował je Kudyba w trzeciej minucie doliczonego czasu. Darek, który akurat w sobotę zaliczył najsłabsze zawody w rundzie, zrobił to, czego wszyscy oczekują od napastnika. Zdobył gola, na dodatek pięknego, w najbardziej pożądanym momencie. Świetnie wyskoczył do dośrodkowania Styna z rzutu rożnego na bliższy słupek i uderzeniem głową pokonał Handla, który z dobrym skutkiem zastępował pierwszego golkipera Czarnych, Nowickiego (pauza za czerwoną kartkę). Gol "Kudiego" to nagroda dla zespołu za pracę wykonaną w II połowie, gdy gospodarze zostali zepchnięci na własną połowę i zmuszeni do desperackiej obrony. Mimo podmokłego i generalnie złego stanu murawy gdynianie próbowali kombinacyjnej gry w ataku, kilkakroć rozmontowali defensywę Czarnych, lecz piłka jakoś nie chciała wpaść do bramki. Dość powiedzieć, że w 78 min - po zagraniu Zyberta spod linii końcowej - Król pechowo trafił w Handla mając metr do bramki. A kiedy w 87 min Kuźmińczuk z rzutu wolnego z 18 m strzelił w słupek wydawało się, że tego niefarta nie przełamiemy.
Miejscowi, gdy Bałtyk atakował, szukali szczęścia w kontrataku i - gdyby mieli lepszych piłkarzy - pewnie jedną z szans wykorzystaliby. Najmocniej zadrżały nam serca w 82 min, kiedy, po stracie Kozerkiewicza, Grubba ratował kolegów, broniąc uderzenie z 10 m. Po przerwie widowisko było naprawdę emocjonujące, żal jedynie, że jego otoczka była żenująca. Garstka kibiców, z których chamstwo wylewało się uszami, psuła atmosferę zażartej walki, a już poniżej krytyki było zachowanie niektórych panów, którzy mieli za złe naszemu fotoreporterowi, że podawał piłkę bramkarzowi Czarnych, gdy wyleciała daleko za pole gry. Bo trzeba wiedzieć, że Czarni od początku kradli sekundy i minuty, wykorzystując fakt, że za obiema bramkami są rozległe place, a - oczywiście - nikt piłki podawać nie zamierzał. Za bramką Bałtyku czynili to nasi rezerwowi, za bramką Czarnych nie było szans, ponieważ arbiter nie pozwolił na to Sumionce. W tych okolicznościach zupełnie więc nie znajdowaliśmy zrozumienia dla rozgoryczonych fanów, którzy twierdzili, że arbiter bezpodstawnie przedłużył spotkanie.
Nerwów nie byłoby, gdyby nasz zespół potrafił ułożyć sobie mecz w I połowie. Niestety, Bałtyk miał akurat w tym dniu zbyt wiele słabych ogniw, aby szybko sprowadzić do parteru zdeterminowanych rywali. Nie funkcjonowała chociażby prawa flanka. Przed przerwą żal było szansy Styna w 8 min (strzał w słupek z 12 m po zagraniu Czuka) i sytuacji sam na sam Patalana w 34 min (prostopadłe podanie Widzickiego), w której refleksem wykazał się Handel. Uzyskaniu większej przewagi i płynności akcji z pewnością przysłużyło się wprowadzenie Kuźmińczuka za Grzesiuka, który niebiezpiecznie pracował na drugą żółtą kartkę (i tak wykluczył się z występu przeciwko Polonezowi), a równocześnie przesunięcie Litwinki do obrony. Nasz najmłodszy zawodnik przeżywa drobny kryzys i chyba łatwiej mu grać obok Martyniuka niż dźwigać ciężar odpowiedzialności w środku pola.

3.11.2007 Gdynia: BAŁTYK - Gryf 95 Słupsk 1:0 (1:0)

1:0 STYN (20)

Sędzia: Walendziak. Żółte kartki: KUŹMIŃCZUK - Jędrzejak, Wólczyński, Kaczmarek.

BAŁTYK: Grubba - Klemczyk, Martyniuk, Grzesiuk, Czuk - STĘPIEŃ (89 KOZERKIEWICZ), LITWINKO, Widzicki, Styn - Kudyba, Patalan (82 Kuźmińczuk). TRENER: Jastrzębowski. Na ławce: Kurzepa, Król, Siemaszko.

Mecz podwyższonego ryzyka, rekordowa frekwencja (ok. 600 osób), dodatkowe emocje i walka biało-niebieskich o utrzymanie fotela lidera. Na koniec zwycięstwo, jedni powiedzą, że zasłużone, inni, że szczęśliwe, pewnie większość się zgodzi, że Bałtyk rozegrał przeciętne spotkanie, jednak jest bardzo prawdopodobne, że właśnie sobotnia, prestiżowa - w oczach kibiców - wygrana zapewni nam tytuł mistrzów jesieni... A na początku, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, mieliśmy trochę nerwów, bo kibice ze Słupska przyjechali aż półtora godziny przed meczem, gdy na boisku "A" grali jeszcze rugbiści, natomiast sędziów z Malborka - dla odmiany - zobaczyliśmy dopiero 20 minut przed grą. Już się martwiliśmy, że będzie kłopot. Piłkarze zaczęli jednak zgodnie z planem, aczkolwiek gdynianie nie do końca, bo początek mieli słaby, jakby byli stremowani niecodzienną oprawą widowiska.
Klamrą spinającą wydarzenia na boisku były interwencje Grubby, który w czwartek skończył 30 lat. W 2 min Darek bardzo źle łapał piłkę uderzoną z 16 m i ze strachem w oczach patrzyliśmy jak futbolówka (na szczęście) mija słupek. Z kolei w 89 min "Gruby" uratował zespół przed stratą cennych punktów, wygrywając sytuację sam na sam z Kaczmarkiem. Cała sytuacja wzięła się zresztą z banalnego błędu Martyniuka (nieudany wykop) na linii środkowej. Goście wyszli z kontrą, przed polem karnym wymienili kilka podań i naprawdę sytuację mieli wymarzoną, zdecydowanie najlepszą w całym meczu i... ostatnią, bo cztery minuty - doliczone przez arbitra - nie przyniosły nic ciekawego.
W I połowie więcej z gry miał nasz zespół, a pierwszą dobrą okazję stworzył w 14 min, po akcji Widzicki - Styn - Kudyba. Niestety, ten ostatni, gdy przełożył piłkę z lewej nogi na prawą nie zdecydował się na strzał i wielka szansa prysła. W 20 min, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, słupszczanie za krótko wybili piłkę i ta, po "główce" Widzickiego, wróciła na dziesiąty metr, prosto pod nogi Styna. Radek odwrócił się i strzelił mądrze - płasko, niezbyt mocno, ale precyzyjnie. Piechota, mimo parady, nie dosięgnął futbolówki. W 25 min, po prostopadłym zagraniu, Patalan pędził na bramkę Gryfa, jednak nie poradził sobie z ostatnim obrońcą, W 32 min 33-letni golkiper obronił strzał Kudyby z 18 m i wreszcie w 42. - po akcji Styn - Kudyba - Widzicki - Patalan - nie doczekaliśmy się uderzenia na bramkę, mimo że aż trzech gdynian powinni spróbować. Po przerwie przewaga optyczna należała do przyjedznych, którzy - nie ma co ukrywać - musieli ruszyć do przodu, mając za swoimi plecami ok. 150 fanów. Jedynie w 82 min Bałtyk miał dogodną okazję, by podwyższyć wynik, ale Kudyba minimalnie chybił, strzelając w tzw. długi róg. Gryf potrafi grać w piłkę, kilkakroć kombinacyjne ataki naruszały gdyński mur, tyle że udawało się obrońcom blokować strzały. Udało się również w 84 min, gdy na przedpolu Grubby powstało wielkie zamieszanie. W tłoku Kaczmarek, stojąc tyłem do bramki, przewrócił się o nogi leżącego obrońcy i natychmiast słupszczanie żądali "jedenastki". Sędzia ukarał gryfitę kartką, co obecny na meczu Henryk Klocek, prezes Pomorskiego ZPN, uznał za decyzję absolutnie słuszną. Dodajmy, że 25 października pan Walendziak został ukarany przed Wydział Dyscypliny PoZPN miesięczną dyskwalifikacją za błędy w innym meczu, ale odwołał się, przez co wykonanie kary zostało wstrzymane.
Na zbiórce przed meczem nie pojawił się Milewski. W związku z tym, że Sebastian po raz drugi nadużył zaufania, trener Jastrzębowski wykluczył 18-letniego napastnika z IV-ligowej kadry.

Pozostałe relacje: